Zrobieni w balkon?

Łukasz Klimaniec
Zbigniew Obara i Maria Kwasowska, członkowie wspólnoty, przy wyremontowanym pionie balkonów. Drugi obok czeka na naprawę. Łukasz Klimaniec
Zbigniew Obara i Maria Kwasowska, członkowie wspólnoty, przy wyremontowanym pionie balkonów. Drugi obok czeka na naprawę. Łukasz Klimaniec
Zarząd wspólnoty mieszkaniowej Nad Olzą domaga się odszkodowania od firmy, która — jego zdaniem — uciekła nie kończąc pracy. Zaparkowałby pan samochód pod takim balkonem? — pyta Zbigniew Obara, ...

Zarząd wspólnoty mieszkaniowej Nad Olzą domaga się odszkodowania od firmy, która — jego zdaniem — uciekła nie kończąc pracy. Zaparkowałby pan samochód pod takim balkonem? — pyta Zbigniew Obara, trzymając kawałek odpadniętej gładzi. — Przecież to w każdej chwili może komuś spaść na głowę — dodaje. Obara jest członkiem zarządu wspólnoty mieszkaniowej Nad Olzą. Rok temu w budynku przy ul. Chemików 4 rozpoczął się remont balkonów. Wykonawca, firma inż. Józefa Swakonia, zamiast czternastu, wyremontował tylko siedem i odstąpił od zlecenia. Na dodatek odnowione balkony zaczęły niszczeć.
— Zażądałem zezwolenia na budowę. Remont, gdzie ingeruje się w konstrukcję budynku wymaga tego. A wspólnota zezwolenia nie przedstawiła. Nie będę działał bezprawnie — twierdzi Józef Swakoń.

Wystarczy zgłoszenie
Umowa została zawarta w marcu ub. roku. Uzgodniono, że prace potrwają od 1 lipca 2004 do 30 września 2004. — Po wykonaniu jednego pionu balkonów odebraliśmy prace specjalnym protokołem. Tymczasem końcem sierpnia firma zwinęła manatki nie wykonując przyjętego zlecenia — mówi Maria Kwasowska, członek zarządu wspólnoty. Właściciel firmy stwierdził, że wspólnota nie ma pozwolenia na budowę.
„Ponowny powrót naszej firmy na plac budowy będzie możliwy po dopełnieniu formalności i renegocjacji warunków zlecenia” — napisał Swakoń. Przedstawiciele Nad Olzą uważają, że zgodnie z ustawą budowlaną nie potrzebują pozwolenia.

— Wystarczy jedynie zgłosić remont do Wydziału Architektury i Budownictwa Starostwa Cieszyńskiego, co zrobiliśmy — zaznacza Zbigniew Obara. Z tym nie zgadza się Swakoń.

— Budynek ma ponad 5 kondygnacji i trzeba ustawić 24-metrowe rusztowania. Prace budowlane polegają na wymianie posadzek cementowych na płytach balkonowych. Trzeba też usunąć blachę trapezową ze spodu płyty. Ten charakter prac wymaga w naszej opinii pozwolenia na budowę — argumentował.

Członkowie wspólnoty zapytali w starostwie. Grażyna Jaworska-Cimek, naczelnik Wydziału Architektury i Budownictwa w Starostwie Cieszyńskim odpisała, że planowana inwestycja wymaga tylko zgłoszenia robót budowlanych. — Wszystkiego dopełniliśmy. Pan Swakoń powinien wrócić i dokończyć prace — mówią członkowie zarządu. Swakoń pozostał jednak przy swoim zdaniu.

— Zatrudniam 23 pracowników i nie mogę zostać bez zlecenia. Zanim oni załatwili formalności, ja już tkwiłem na innej budowie — tłumaczy odstąpienie od robót.

Wspólnota wynajęła inną firmę. Wezwała jednak Swakonia do wypłacenia odszkodowania, 1841 złotych. — To różnica pomiędzy ceną, jaką musimy teraz zapłacić za remont siedmiu balkonów, a ceną ustaloną w umowie z panem Swakoniem — wyjaśnia Obara. Swakoń uznał roszczenia za bezpodstawne. W ubiegłym tygodniu zarząd wspólnoty oddał sprawę do sądu. Swakoń uważa jednak, że to może obrócić się przeciw wspólnocie.


Beton odpada

Dziś okazuje się, że posadzka na wyremontowanych balkonach jest popękana. Odpadają też kawałki betonu. Wspólnota zgłosiła reklamację. W opinii technicznej biegły stwierdził, że gładź przy opukiwaniu daje miejscami głuchy odgłos, co świadczy o tym, że papa nie dolega do podłoża. „Gładź jest niezbrojona, o niewystarczającej wytrzymałości. A z niektórych balkonów odpadają naroża, co stwarza potencjalne niebezpieczeństwo dla przechodniów” — ocenił biegły. Firma chciała naprawić uszkodzenia, ale od strony mieszkań. Na to zarząd nie przystał.

Członkowie wspólnoty podejrzewają, że Swakoń przeliczył się z kosztami, dlatego nie dokończył prac.
— Zawsze jest taka możliwość podczas remontu — odpowiada Swakoń. — Ale wtedy firma wychodzi z tego honorowo. W tym przypadku chodziło, by wykonywać pracę zgodnie z prawem. Poza tym, ten blok był budowany po partyzancku i popełniono wiele błędów konstrukcyjnych. A szlichta nie jest ostatecznym wykończeniem balkonu, bo trzeba położyć płytki — uważa. Spór trwa do dziś. Przy ul. Chemików od dwóch tygodni inna firma remontuje pozostałe balkony. Sporny pion wciąż czeka na naprawę.

Wjazd samochodem do centrum niemożliwy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie