Źle się dzieje w Straży Miejskiej

WOJCIECH TRZCIONKA
W cieszyńskiej straży skandal goni skandal.   WOJCIECH TRZCIONKA
W cieszyńskiej straży skandal goni skandal. WOJCIECH TRZCIONKA
Od piątku dwóch strażników miejskich z Cieszyna nie ma upoważnienia do wystawiania mandatów. Zdaniem ich przełożonych, funkcjonariusze popełnili przestępstwo podczas pełnienia obowiązków służbowych.

Od piątku dwóch strażników miejskich z Cieszyna nie ma upoważnienia do wystawiania mandatów. Zdaniem ich przełożonych, funkcjonariusze popełnili przestępstwo podczas pełnienia obowiązków służbowych. - Dowody są niezbite - tłumaczy wiceburmistrz Włodzimierz Cybulski.

Komendant cieszyńskiej Straży Miejskiej zawiadomił już prokuraturę o popełnieniu przestępstwa przez dwóch jego podwładnych. Twierdzi bowiem, że niezgodnie z prawem wystawiali kierowcom mandaty.

W straży nikt nie chce komentować zarzutów. Komendant jest na urlopie, a jego zastępca Janusz Sikora mówi ogólnikami. - Obaj panowie są członkami związków zawodowych. Czekamy na decyzję związków, czy zgodzą się ich zwolnić z pracy - wyjaśnia Sikora. Po szczegóły odsyła do Prokuratury Rejonowej, która otrzymała zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. - Z natłoku pracy nie zdążyliśmy się nim jeszcze zająć - przekonuje szefowa prokuratury Małgorzata Skórka.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, funkcjonariusze mieli wystawiać mandaty 100-złotowe, ale na bloczkach zamiast pełnej kwoty wypisywali kwotę zaniżoną (30 zł), resztę pieniędzy kasując do kieszeni. Nie wiadomo, jak długo miał trwać proceder i na jaką kwotę strażnicy oszukali kierowców. W związku z oskarżeniami, w piątek zastępca burmistrza cofnął funkcjonariuszom upoważnienia do wystawienia mandatów.

Cieszyńska Straż Miejska od dłuższego czasu szarpana jest skandalami. Przeciwko pięciu strażnikom od lat toczą się w sądach sprawy związane z nieprawidłowościami, których mieli się dopuścić w czasie służby. Najgłośniejsza była jednak sprawa samego komendanta, który kilka tygodni temu został skazany przez wydział grodzki Sądu Rejonowego w Cieszynie za jazdę samochodem po spożyciu alkoholu, bez dowodu rejestracyjnego i polisy ubezpieczeniowej. Wyrok: 800 zł grzywny, zatrzymanie prawa jazdy na siedem miesięcy i pokrycie kosztów sądowych. Władze miasta do dzisiaj nie zdecydowały o ewentualnym zwolnieniu szefa straży, tłumacząc się, że nie otrzymały sądowego uzasadnienia wyroku.
Nieoficjalnie mówi się, że najnowszy skandal w straży może wiązać się ze sprawą komendanta Kazimierza P., który podobno od dłuższego czasu wiedział o przekrętach podwładnych, ale nie miał na nie dowodów. Jak mówi nasz informator z Ratusza, związkowcy mogli wystawić policji jadącego pod wpływem alkoholu komendanta, aby ten stracił pracę, a ich sprawki nie wyszły na jaw. Kazimierz P. od początku sprawy sądowej sugerował, że ktoś specjalnie nasłał na niego policję. Tłumaczył, że domyśla się, kto to mógł zrobić, ale nazwiska nie podał.

- Ja bym tych spraw nie łączył - przekonuje zastępca szefa straży. Podobnie uważa wiceburmistrz Cieszyna, który jednak zauważa, że stosunki komendanta ze związkowcami nie były dobre.

Co będzie dalej? Jak władze miasta zamierzają uspokoić sytuację w podległej im straży? - Trudno na gorąco oceniać. Wszystko będzie zależało od rozwoju sytuacji. Sprawę trzeba spokojnie przeanalizować - przekonuje Włodzimierz Cybulski.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie