Zbiorowa odpowiedzialność

Wojciech Trzcionka
Spółdzielnia Mieszkaniowa Wspólnota postanowiła w ściąganie opłat włączyć sąsiadów dłużników, ale wcześniej zapomniała zapytać ich o zdanie. — Czynsz płacimy regularnie od 30 lat, a stawia się nas na równi z tymi, ...

Spółdzielnia Mieszkaniowa Wspólnota postanowiła w ściąganie opłat włączyć sąsiadów dłużników, ale wcześniej zapomniała zapytać ich o zdanie. — Czynsz płacimy regularnie od 30 lat, a stawia się nas na równi z tymi, co notorycznie zalegają z opłatami. To nas obraża — oburzają się mieszkańcy osiedla Górny Bór w Skoczowie, gdzie pojawiły się „grupowe” listy dłużników spółdzielni.

Szukali sposobu
Spółdzielnia Mieszkaniowa Wspólnota w Skoczowie to 40 bloków i 2156 mieszkań. Dłużnikami jest około 100 rodzin, które są winne spółdzielni aż 800 tys. zł. Zarząd od dłuższego czasu szuka sposobu, jak zmusić ludzi, żeby płacili czynsz. Jak dotąd z mizernym skutkiem.

Napomnienia nie pomagają, wyroki sądowe też nie robią na lokatorach większego wrażenia, a imiennych list dłużników spółdzielnia wywieszać nie może, bo zabrania tego ustawa o ochronie danych osobowych, więc zarząd wpadł na pomysł, aby w ściąganie opłat włączyć sąsiadów dłużników.

W każdej blokowej klatce pojawiła się wywieszka z informacją, ile spółdzielni zalegają jej lokatorzy. Kwoty są różne, od kilkuset złotych do kilku tysięcy. — Chcieliśmy zwrócić uwagę ludzi na problem. Mieszkańcy klatek się znają, może zwrócą uwagę tym, co nie płacą, żeby jednak zaczęli. Bo często nie są to osoby, których nie stać na czynsz — wyjaśnia Teresa Zagóra, główna księgowa i członkini zarządu Wspólnoty.

W jednym worku
Mieszkańcom osiedla pomysł się nie spodobał. Niektórzy są wręcz oburzeni wywieszkami, które pojawiły się w klatkach. — U nas jest informacja, że ta klatka zalega spółdzielni 2,2 tys. zł. A ja nie nazywam się klatka. Tu mieszka 10 rodzin i nie wiem kto nie płaci. Mogę się tylko domyślać. Ale niech mnie spółdzielnia nie podciąga pod kogoś, kto zalega z czynszem. Niech nie wrzucają wszystkich do jednego worka — denerwuje się Antoni Bury, lokator bloku przy ul. Morcinka.
Inni mieszkańcy też nie zostawiają na spółdzielni suchej nitki. Proszą jednak, by nie podawać ich nazwisk.

— Niech zawiadamiają dłużników imiennie, jeżeli nie mogą publicznie wywieszać ich nazwisk. Czemu nas do tego mieszają — pyta kobieta z klatki, gdzie spółdzielnia wywiesiła kartkę z informacją o zaległości 900 zł. — Przyszła do mnie koleżanka i pyta czy to ja zalegam spółdzielni z czynszem. Myślałam, że się przewrócę. Zrobili z nas oszustów!

— Jak mamy rozmawiać z dłużnikami, skoro oni nie przyznają się do tego że nie płacą, a my stuprocentowej pewności nie mamy. Tylko byśmy się skłócili z sąsiadami — rzuca jej sąsiadka.

Może zaczną płacić?
— Osłaniają dłużników, a każą uczciwych. Może należałoby podać spółdzielnię do sądu. Niech nas przeprosi za zniewagę i zaprzestanie tych praktyk, tym bardziej, że ludzie, którzy nie płacą, w pięć minut zerwą te wywieszki — dodaje Bury.

— Wiemy, że mieszkańcy czują się nieswojo, ale liczymy, że ta nasza akcja jeszcze przyniesie dobry skutek — przekonuje Teresa Zagóra. — Nie chcemy skłócać ludzi. Chcemy uzmysłowić im problem. Na razie nasza spółdzielnia ma płynność finansową, ale jeżeli wszyscy lokatorzy nie zaczną płacić, może się to dla nas wszystkich źle skończyć.

Sklepowy patriotyzm, to polska specjalność.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie