Tempo i Piast znów zagrają!

Łukasz Klimaniec
Piłkarze Tempa i Mieszko Piasta będą musieli jeszcze dwukrotnie zmierzyć się ze sobą.
Piłkarze Tempa i Mieszko Piasta będą musieli jeszcze dwukrotnie zmierzyć się ze sobą.
Takiej możliwości raczej nie brano pod uwagę w Strumieniu. Teoretycznie niby było to możliwe, ale ani kibice, ani działacze, ani trener Wisły Strumień nie dopuszczali do siebie tej myśli.

Takiej możliwości raczej nie brano pod uwagę w Strumieniu. Teoretycznie niby było to możliwe, ale ani kibice, ani działacze, ani trener Wisły Strumień nie dopuszczali do siebie tej myśli. Sprawa awansu była w ich rękach - wystarczyło zdobyć punkt w meczu z Tempem.

Trudno się więc dziwić, że gospodarze przygotowali się do świętowania sukcesu. Była orkiestra dęta, mażoretki i publiczność gotowa do festynowej zabawy. Ale plany pokrzyżowali im piłkarze Tempa. Gol Tomasza Morysa ustawił przebieg spotkania, w którym gospodarze za wszelką cenę chcieli doprowadzić do remisu. I mimo kilku dobrych okazji, nie osiągnęli celu. Spora w tym zasługa Zbigniewa Huczały, golkipera Tempa, który bronił uderzenia Krzysztofa Zagórskiego. Wraz z końcowym gwizdkiem stało się jasne, że z awansu nici.

Za to w zespole Tempa euforia! Przed spotkaniem mniejsze szanse dawano drużynie z Puńcowa, bo w Strumieniu zagrała w osłabionym składzie. Zabrakło m.in. lidera zespołu, Pawła Krupy.

- Zagraliśmy nawet lepszy mecz niż z Cieszynem -przyznaje Piotr Krupa, trener drużyny. - To spotkanie było wyjątkowo trudne, bo Strumień grał z wielką determinacją - dodaje. Wygrana Tempa oznaczała awans, pod warunkiem, że Mieszko Piast nie pokona Orła Zabłocie. Tymczasem zespół z Cieszyna wygrał 2:0 i teraz konieczne jest rozegranie baraży.

Wszystko z powodu regulaminu, który określa, że w przypadku spadku i awansu w A klasie, przy równej ilości punktów, bierze się pod uwagę najpierw bezpośrednie mecze zainteresowanych drużyn i bramki w nich zdobyte. Gdy to nie pomoże, konieczne są baraże.

Cieszymy się, że w regulaminie jest taki zapis. Te baraże to dla nas ostatnia deska ratunku - nie ukrywa Michał Kurzeja, trener Mieszko Piasta. - O ewentualnych barażach dowiedziałem się po naszej porażce z Tempem. Ale nie wierzyłem w takie rozstrzygnięcie. A jednak los awansu znów jest w naszych rękach.

Miniony tydzień w ekipie z Cieszyna był poświęcony m.in. wyeliminowaniu błędów, jakie przydarzyły się w spotkaniu Tempem.

Trenerzy mają świadomość, że zespół musi inaczej zagrać. Przede wszystkim unikać fauli, nawet na 30 metrze od swojej bramki. Każdy stały fragment gry w wykonaniu graczy Tempa oznacza zagrożenie pod bramką rywali.

- W tych barażach musimy zagrać z większym wyrachowaniem - mówi Kurzeja.

Trener Krupa wyznaje zasadę, by pozwolić zawodnikom dobrze grać, nie narzucając na nich presji. Do tej pory to świetnie sprawdzało się w ekipie Tempa. Dwa tygodnie temu zespół z Puńcowa wygrał u siebie z Piastem 3:1.

- Będę rozmawiał z zawodnikami, by przypadkiem nie poczuli się faworytami tej potyczki. Na boisku trzeba będzie zostawić sporo zdrowia i potu - przekonuje trener Krupa.

W środowe popołudnie rozlosowano baraże. Pierwszy mecz zostanie rozegrany jutro w Puńcowie o godz. 17.00. Rewanż w sobotę 30 czerwca w Cieszynie, a nie jak wcześniej planowano w środę.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie