Śpiewaj, krzycz, skacz!

magdalena miśka
Bogdan Słupczyński, szef Cieszyńskiego Studia Teatralnego, wypatrzył dwie osoby, które mają szansę u niego zaistnieć.  WOJCIECH TRZCIONKA
Bogdan Słupczyński, szef Cieszyńskiego Studia Teatralnego, wypatrzył dwie osoby, które mają szansę u niego zaistnieć. WOJCIECH TRZCIONKA
Recytowali Norwida, mówili utwory Świetlickiego, a najchętniej śpiewali góralskie piosenki. I chociaż nie wszyscy myślą o teatrze poważnie, każdy chciał się sprawdzić.

Recytowali Norwida, mówili utwory Świetlickiego, a najchętniej śpiewali góralskie piosenki. I chociaż nie wszyscy myślą o teatrze poważnie, każdy chciał się sprawdzić. Ponad 30 osób stawiło czoła zadaniu aktorskiemu podczas przesłuchań w cieszyńskim Domu Narodowym.
Właśnie w drodze tak popularnego ostatnio castingu Cieszyńskie Studio Teatralne szukało talentów. W nowym, poszerzonym składzie CST pojedzie na "Maltę 2004", jeden z najbardziej renomowanych festiwali teatralnych. To nagroda za tegoroczne wyróżnienie w Poznaniu — Offeusza.

W Domu Narodowym stawiła się młodzież z tzw. pasją. Rozluźnieni, żartując i swobodnie ćwicząc wyuczone na pamięć fragmenty tekstów czekali na swoją kolej.

— Zaśpiewam piosenkę. Nie jest znana, bo ma niecenzuralny tekst... — śmiał się Marcin Marszałek z Krakowa, na co dzień student kierunku aktorskiego. Nie wszyscy wiedzieli, co zaprezentują oceniającym.

— Przyszłam w celach towarzyskich. I właśnie minutę temu zdecydowałam się. Całe szczęście, że znam na pamięć jakiś tekst! — cieszyła się Aleksandra Daniluk, studentka z Cieszyna.

Nie brakowało licealistów. Sporo z nich uczestniczy z zajęciach teatralnych w szkołach, inni z podręcznikami do języka polskiego jeszcze na korytarzu wybierali wiersze.
— Za półtorej godziny mam ostatni autobus do domu! Szybciej! — poganiała młodzież Gabrysia z cieszyńskiego Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika.

Przed jury każdy miał zaledwie kilka minut. Tyle wystarczyło jednak, by sprawdzić podstawowe umiejętności. — Pobiegaj sobie tutaj, tak jak na łące — zachęcał kandydatkę szef CST-u Bogdan Słupczyński.

Blondynka, która weszła do sali tuż za nią nie miała już takiej swobody. — Dużo tańczę, ale nie potrafię tak bez muzyki! — tłumaczyła komisji castingu. Za drzwiami padały najróżniejsze polecenia: zrób jaskółkę, zaśpiewaj, krzycz, podskocz! Liczył się temperament. — Mówiłam fragment "Balu w operze" Tuwima, zostawiłam numer telefonu. Wszystko nie trwało dłużej niż dwie minuty — opowiadała zaraz po wyjściu Monika Kaczmarzyk z Cieszyna.

— Ich umiejętności są bardzo różne — powiedział nam Bogdan Słupczyński po przeegzaminowaniu młodych ludzi. — Było kilka osób, które trafiły tutaj zupełnie przypadkowo, żeby nie powiedzieć omyłkowo! Było też trochę ludzi, którzy już mieli do czynienia z teatrem.

U najlepszych telefon ze Studia Teatralnego zadzwoni w poniedziałek. Ale przed nimi jeszcze wiele pracy — warsztaty i zajęcia. Dopiero gdy rozpoczną się próby, to okaże się, kto został przyjęty. — Zauważyłem wśród nich dwie osoby, z którymi na pewno chcę pracować — zdradził reżyser.

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie