Skoczów: Blaszaki zamiast mieszkań socjalnych dla najuboższych

Wojciech Trzcionka
Halina Giemza chciałaby przeprowadzić się do bardziej cywilizowanego mieszkania.
Halina Giemza chciałaby przeprowadzić się do bardziej cywilizowanego mieszkania.
Najbiedniejsi mieszkańcy Skoczowa będą mieszkać w kontenerach, z jakich polscy żołnierze korzystają podczas misji w Iraku. - Kontenery mogą się źle kojarzyć, ale lepsze to niż życie na klatce schodowej - przekonuje ...

Najbiedniejsi mieszkańcy Skoczowa będą mieszkać w kontenerach, z jakich polscy żołnierze korzystają podczas misji w Iraku. - Kontenery mogą się źle kojarzyć, ale lepsze to niż życie na klatce schodowej - przekonuje burmistrz Skoczowa Janina Żagan.

Na mieszkanie socjalne w Skoczowie czeka się sześć lat. Obecnie w kolejce jest 60 rodzin, ale lista cały czas się wydłuża. Część to rodziny patologiczne, ale są też po prostu rodziny bardzo biedne, czy wielodzietne, których nie stać na wynajęcie lokum na wolnym rynku.

Pomysł władz Skoczowa, choć dopiero się pojawił, już wzbudził liczne kontrowersje. - Ludzie mówią, że to blaszaki, mieszkania dla marginesu. Tak wcale nie musi być - przekonuje Halina Giemza, która od lat czeka w Skoczowie na mieszkanie i niewykluczone, że do momentu wybudowania nowego bloku socjalnego sama przez jakiś czas będzie musiała pomieszkać w kontenerze.

Pierwsze kontenery przyjadą do Skoczowa za kilka tygodni. Na początek miasto kupi ich 10. Jeden, w zależności od metrażu, kosztuje od 15 do 30 tys. zł.

- Zastanawiamy się jeszcze, czy kontenery postawić w jednym miejscu robiąc małe osiedle, czy w różnych częściach miasta. Pewne jest, że do każdego kontenera będzie trzeba podciągnąć wodę, prąd i kanalizację. Kontenery mają też dodatkowo zostać wyposażone w daszki i ganki, by nie przypominały baraków.

Władze miasta zapewniają, że nie zamierzają tworzyć getta i izolować biednych ludzi od reszty społeczeństwa. - Zgadzam się, że kontenery to nie jest coś, co powinno mieć miejsce w XXI wieku, ale to najszybsze i doraźne rozwiązanie. Nikogo nie będziemy tam umieszczać na siłę - zapewnia burmistrz Janina Żagan.

Dla kogo socjalne?

Od tego roku na mocy orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego prawo daje więcej uprawnień właścicielom mieszkań, których lokatorzy nie płacą czynszu i opłat za wodę, gaz, czy prąd. Właściciele mieszkań takich ludzi chcą eksmitować, ale sądy z reguły przyznają eksmitowanym prawo do lokalu socjalnego, który musi zapewnić miasto. Miasta zastępczych lokali nie mają, muszą więc płacić odszkodowania właścicielom mieszkań. W Poznaniu 1000 rodzin czeka na taki przydział, w Krakowie 1600, a we Wrocławiu 400. W Katowicach co roku oddaje się ok. 150 lokali socjalnych, ale to jest to kropla w morzu potrzeb.

Halina Giemza opiekuje się trójką dzieci, w tym niedowidzącym synem. Zajmują zawilgocone, zagrzybione i zdewastowane mieszkanie w starym budynku przy ul. Bielskiej. Łazienka to klitka oddzielona od kuchni parawanem. Całe mieszkanie oogrzewa tylko jeden piec węglowy, który służy też do podgrzewania wody. O ciepłej bieżącej wodzie rodzina może tylko marzyć.

Spod podłogi szczury i myszy wychodzą. Mam pięć kotów, a nie dają sobie z nimi rady - kiwa głową Halina Giemza. Prywatnemu właścicielowi płaci za mieszkanie 300 zł. Chętnie wyprowadziłaby się w inne miejsce, ale wtedy za wynajem musiałaby zapłacić drugie tyle. A na to jej nie stać. Czteroosobowa rodzina utrzymuje się z renty i dorywczych prac, które dostaje pani Halina. - Codziennie śnię o nowym mieszkaniu, ale powoli tracę już nadzieję, że coś się zmieni - mówi.

Giemza co kilka tygodni odwiedza skoczowski ratusz pytając o mieszkanie. I ciągle słyszy to samo: mieszkań brak. - Przychodzą do mnie ludzie, którzy śpią na klatkach schodowych i w gołębnikach. Błagają o miejsce do życia - mówi Janina Żagan. Skoczów przez ostatnie lata inwestował tylko w lokale komunalne. O najbiedniejszych mieszkańcach zapomniał. Nowe władze chcą to zmienić. Jest już plan, aby na mieszkania socjalne zamienić stary blok w Międzyświeciu, dawną strażnicę w Ochabach czy strychy nad przedszkolem w Wiślicy, a w następnej kolejności budować nowe mieszkania.

To potrwa co najmniej dwa lata, a mieszkania potrzebne są od zaraz. Dlatego burmistrz wymyśliła, że najbiedniejsi mogliby tymczasowo mieszkać w kontenerach. Ich zakup ma być sfinalizowany w ciągu najbliższych tygodni. - Kontenery mają być doraźnym rozwiązaniem, żeby ludzie nie mieszkali na ulicy, póki nie wybudujemy normalnych mieszkań - zapewnia pani burmistrz.

- Mamy oferty z kilku firm, ale musimy ogłosić przetarg - dodaje Andrzej Szewczyk, kierownik Zakładu Budynków Miejskich w Skoczowie.

Socjolog Krzysztof Łęcki uważa, że choć pomysł jest kontrowersyjny, bo kontenery mogą Polakom nasuwać negatywne skojarzenia z wagonami, z których w czasie wojny korzystali hitlerowcy przewożąc więźniów do obozów, to jednak sam zamysł nie jest zły. - Chodzi w zasadzie o nazwę lokum. Bo przecież tak naprawdę po przeprowadzce wielu ludziom sytuacja mieszkaniowa zdecydowanie się poprawi - dodaje Łęcki.

- Kontenery mogą się komuś nie podobać, ale jeżeli ludzie nie mają na czynsz, to lepszy kontener niż ulica. W ten sposób problemu z brakiem mieszkań socjalnych nie rozwiążemy, ale przynajmniej zrobimy pierwszy krok w dobrą stronę - dodaje Andrzej Szewczyk.

Rozwiązanie doraźne

Skoczów to nie pierwsza gmina w Polsce, która chce wykorzystać kontenery jako tymczasowe mieszkania. Z kontenerów korzystają firmy budowlane oraz organizacje charytatywne, np. warszawska Wspólnota Chleb Życia, która opiekuje się bezdomnymi. Po powodzi w 1997 roku władze Wrocławia za pieniądze własne i Skarbu Państwa postawiły na Brochowie osiedle kontenerów dla najbardziej poszkodowanych mieszkańców, którzy stracili dorobek całego życia. Ludzie mieszkali w kontenerach dwa lata, zanim nie przeprowadzili się do mieszkań komunalnych. Podobnie było w Brzegu Dolnym i Świętej Katarzynie. Gdy ludzie się wyprowadzili w kontenerach zrobiono pomieszczenia dla klubu sportowego i świetlicy wiejskiej. Ale nie wszędzie tak się stało. Na Dolnym Śląsku są wsie, gdzie kontenerowe mieszkania miały być tymczasowe, ale ludzie żyją w nich do dzisiaj i skarżą się na warunki. (two)

Jak to robią inni

O zakupie kontenerów już w ubiegłym roku myślały władze Żor. - Chcieliśmy do nich eksmitować ludzi, którzy popadli w konflikt z prawem, mają problem z obyczajowością - po prostu beznadziejne przypadki. Zrezygnowaliśmy jednak. I nie chodziło o kontrowersje, ale o ekonomię. Po prostu okazało się, że tyle samo co kontener może kosztować mieszkanie - mówi Daniel Wawrzyczek, wiceprezydent Żor. W mieście co roku powstaje budynek socjalny. Dzięki temu na lokal czeka się tutaj "zaledwie" trzy lata. Na liście jest 150 rodzin.

Bielsko-Biała też raczej nie skorzysta ze skoczowskiego pomysłu. - To jest jakieś wyjście z sytuacji, ale kontenery nie rozwiązują problemu. Wolimy dalej budować domy - twierdzi Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej, gdzie w ciągu ostatnich lat podpisano 320 umów z lokatorami, a 390 rodzin cierpliwie czeka na lokum.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie