Różowy jeleń pasie się przed zamkiem

Wojciech Trzcionka
Wykonanie jednego modelu kosztowało 10 tys. zł. Artystki Hanna Kokczyńska i Luiza Marklowska (na zdjęciu) nie wzorowały się na żadnym konkretnym jeleniu, ale ostatecznie podobno przypomina jelenia amerykańskiego.
Wykonanie jednego modelu kosztowało 10 tys. zł. Artystki Hanna Kokczyńska i Luiza Marklowska (na zdjęciu) nie wzorowały się na żadnym konkretnym jeleniu, ale ostatecznie podobno przypomina jelenia amerykańskiego.
Warszawa ma trzy takie jelonki. Cieszyn jednego i to tylko na kilka tygodni. Przyjechał gościnnie, na święta. Pierwsze świecące różowe jelonki — jak z baśni czy z japońskiej kreskówki — stanęły w ubiegłym ...

Warszawa ma trzy takie jelonki. Cieszyn jednego i to tylko na kilka tygodni. Przyjechał gościnnie, na święta. Pierwsze świecące różowe jelonki — jak z baśni czy z japońskiej kreskówki — stanęły w ubiegłym roku w parku na warszawskim Powiślu. Stworzyły je młode projektantki z Akademii Sztuk Pięknych: Hanna Kokczyńska i Luiza Marklowska.

Mieszkańcy stolicy pokochali jelonki, uznano więc, że mogą spokojnie odwiedzać inne miejsca. Wykonano replikę i różowe zwierzaki z plastiku pojechały do Szwecji. Teraz jeden z jelonków znalazł się w Cieszynie, przed oranżerią Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości. Czemu pokazały tylko tego jednego jelonka? — Bo dwa nam zaginęły — martwią się artystki.

Bogna Świątkowska, szefowa Fundacji Nowej Kultury „Bęc Zmiana” zajmującej się promowaniem nowoczesnego designu i sztuki w przestrzeni publicznej przekonywała niedawno, że jelonki są ciekawe, bo... ani nie można na nich usiąść, ani nic z nimi zrobić. — Można jedynie sobie na nie popatrzeć, i to w nocy, kiedy emitują energię świetlną. W Warszawie, która jest taka strasznie poważna, brakuje mi elementów sympatycznych, które by sprawiały, że ludzie poczuliby oddech, dystans. Poza tym one są też ukłonem w stronę estetyki kiczu, wyciągnięciem ręki do tych mniej wyrobionych odbiorców sztuki, dla których jeleń na rykowisku jest szczytem piękna — przekonuje Bogna Świątkowska.

Jelonka ściągnęła do Cieszyna Ewa Gołębiowska, szefowa zamku. Różowy zwierzak z plastiku stanął przed oranżerią i wzbudza wśród mieszkańców skrajne emocje — jednym bardzo się podoba, bo jest kolorowy i wesoły, inni narzekają, że „trzeba jeszcze było różową świnkę postawić”. — A według mnie to najładniejsza ozdoba świąteczna w mieście — przekonuje Ewa Gołębiowska.

— Okrąglutki, przyjazny, wesoły i zabawkowy jelonek to nie żadne wielkie dzieło sztuki. On po prostu ma rozweselać, ożywiać martwą, miejską przestrzeń, bawić dzieci i dorosłych. To taki nasz miejski projekt rozweselający. Każdy, kto go widzi, ten się uśmiecha — przekonują artystki i pytają: — Czy może być coś piękniejszego niż różowy, świecący jelonek?

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie