Późny debiut

Wojciech Trzcionka
Stefania Majewska-Szmejowa odbiera gratulacje od redaktora Władysława Oszeldy. Fot: WOJCIECH TRZCIONKA
Stefania Majewska-Szmejowa odbiera gratulacje od redaktora Władysława Oszeldy. Fot: WOJCIECH TRZCIONKA
Nie lubi siedzieć bezczynnie i jak inni emeryci patrzeć bez sensu przez okno. Choć ma już 102 lata ciągle pisze, zazwyczaj dwie strony dziennie. Najchętniej na swojej starej maszynie. Okularów nie używa.

Nie lubi siedzieć bezczynnie i jak inni emeryci patrzeć bez sensu przez okno. Choć ma już 102 lata ciągle pisze, zazwyczaj dwie strony dziennie. Najchętniej na swojej starej maszynie. Okularów nie używa.
Czwartkowy wieczór w Cafe Muzeum. Lokal powoli się zapełnia gośćmi promocji książki "Wspomnienia z lat odległych". Do wiklinowego stolika przy którym siedzi autorka Stefania Majewska-Szmejowa ustawia się sznur ludzi. Panie podchodzą po autografy, panowie wręczają kwiaty, całują w rękę. - Tylko pogratulować - kokietują 102-letnią, chyba najstarszą aktywną pisarkę.

Stefania Majewska-Szmejowa właśnie wydała swoją debiutancką książkę. Pisała ją przez ostatnich 20 lat. - Nawet by mi przez myśl nie przeszło, że będę pisarką i zadebiutuję tak późno - uśmiecha się starsza pani. Urodziła się w Rychwałdzie na dzisiejszym Zaolziu jako drugie z pięciorga dzieci Jana, urzędnika na kolei i Teresy z domu Król. Skończyła cenione Polskie Gimnazjum Realne im. J. Słowackiego w Orłowej, a potem studia na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Przez wiele lat była nauczycielką historii. Interesowała się aktorstwem, działała w harcerstwie, Macierzy Ziemi Cieszyńskiej. Męża pochowała w 1966 roku.

Na emeryturę przeszła dopiero w wieku 80. lat i wtedy, głównie dla zabicia czasu, zaczęła pisać wspomnienia. Gdy obchodziła 100. urodziny dzieci postanowiły zrobić mamie prezent i wydały je w niewielkim nakładzie. - Wspomnienia zrobiły prawdziwą furorę na przyjęciu urodzinowym. Nie dla wszystkich wystarczyło egzemplarzy, więc postanowiliśmy, że wydrukujemy książkę jak się patrzy - opowiada córka pani Stefanii, Helena Wagner. Książka powstała w nakładzie 300 egzemplarzy. Autorka wspomina w niej dzieciństwo, gimnazjum, wojnę, rodzinę. Wszystko opisuje na tle przeżyć historycznych. Nie stroni od anegdot. W rozmowie z DZ stwierdziła, że nie wyklucza, iż może jeszcze kiedyś coś wyda. - Mama nigdy nie paliła, nie piła alkoholu. Jaki ma przepis na długowieczność? Zawsze jest życzliwa, nie złości się na innych, cieszą ją nawet drobiazgi. Może to jest ten przepis? - zastanawia się córka pisarki.

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie