Podbeskidzie - Widzew 4:0. Nawet lider nie ma siły na Bilińskiego. Górale zlali faworyta

Przemysław Drewniak
Przemysław Drewniak
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
W sobotnim meczu 17. kolejki Fortuna 1. Ligi Podbeskidzie Bielsko-Biała rozgromiło Widzewa Łódź 4:0. Trzy bramki dla Górali zdobył Kamil Biliński, a jedno trafienie dołożył rezerwowy Dawid Polkowski.

To był mecz prawdy dla piłkarzy Podbeskidzia. Po nieudanym początku sezonu bielszczanie poprawili swoją grę i zaczęli punktować, ale wciąż pokazywali spore wahania formy. Z pięciu meczów poprzedzających starcie z Widzewem wygrali tylko dwa, i to w mało przekonujący sposób - na wyjeździe ze Stomilem Olsztyn, po czym trener Piotr Jawny w ostrych słowach skrytykował swój zespół na konferencji prasowej, a także u siebie z Chrobrym Głogów, gdy zwycięstwo zapewnili sobie dopiero w doliczonym czasie gry.

Na domiar złego Góralom coraz częściej wypominało się przeciętną postawę w starciach z innymi kandaydatami do awansu. Z siedmiu pojedynków z rywalami z pierwszej dziewiątki ligowej tabeli zdołali pokonać tylko ŁKS Łódź. Ósmym przeciwnikiem z topu był inny zespół z Miasta Włókniarzy - prowadzący w tabeli Widzew.

Podopieczni trenerów Jawnego i Dymkowskiego pokazali, że wcale nie odstają od głównego faworyta do awansu. Poza pierwszymi dziesięcioma minutami gry, w których agresywni goście skutecznie utrudniali Podbeskidziu wyjście z piłką z własnej połowy, kibice w Bielsku-Białej oglądali wyrównany pojedynek z małą liczbą podbramkowych spięć. Przy dobrej organizacji taktycznej obu zespołów różnicę mogły zrobić przede wszystkim błyski indywidualnych umiejętności, a na te w sobotni wieczór było stać tylko gospodarzy.

Jako pierwszy z taktycznych schematów wyrwał się Ezequiel Bonifacio. Mijała 35. minuta spotkania, gdy Argentyńczyk porwał się na ofensywną szarżę lewym skrzydłem, ściął akcję do środka i huknął sprzed pola karnego. Przed zdobyciem pięknej bramki powstrzymał go tylko słupek.

Na drugą połowę gospodarze wyszli jakby zainspirowani akcją Bonifacio, bo wystarczyły im zaledwie cztery minuty, bo rozłożyć na łopatki defensywę lidera z Łodzi. Wszystko za sprawą duetu Kamil Biliński - Joan Roman. Najlepszy strzelec Podbeskidzia najpierw wykorzystał asystę Hiszpana i dużą przestrzeń pozostawioną przez piłkarzy Widzewa, a chwilę później dobił piłkę do pustej bramki dobijając strzał Romana po nieudanej interwencji Jakuba Wrąbla.

Cztery minuty wstrząsnęły Widzewem i sprawiły, że Podbeskidzie spokojnie mogło kontrolować wydarzenia na boisku i wyprowadzać kontrataki. Bezzębny w sobotni wieczór lider miał przewagę w posiadaniu piłki, ale po drugiej żółtej kartce dla Patryka Stępińskiego ostatni kwadrans musiał grać w dziesięciu, a Górale z łatwością zatrzymywali jego ataki/ Nie do zatrzymania po drugiej stronie boiska był za to Biliński. Kapitan Podbeskidzia w końcówce najpierw obsłużył idealnym podaniem rezerwowego Dawida Polkowskiego, a chwilę później po zamieszaniu w polu karnym przypieczętował efektowny triumf hat-trickiem i już trzynastą bramką w tym sezonie.

Najbardziej efektowne zwycięstwo Podbeskidzia pod wodzą trenerów Jawnego i Dymkowskiego nie mogło przyjść w lepszym momencie. Po serii przeciętnych spotkań bielszczanie odzyskali pewność siebie na kończące rundę trzy mecze, które w komplecie rozegrają na swoim stadionie.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Widzew Łódź 4:0 (0:0)
1:0 Kamil Biliński (49), 2:0 Kamil Biliński (53), 3:0 Dawid Polkowski (86), 4:0 Kamil Biliński (90)
Podbeskidzie: Martin Polaček - Konrad Gutowski, Mateusz Wypych, Julio Rodríguez, Daniel Mikołajewski (90' Kacper Wełniak), Ezequiel Bonifacio (83' Kacper Gach) - Mathieu Scalet (71' Dominik Frelek), Maciej Kowalski-Haberek, Jakub Bieroński (83' Dawid Polkowski) - Kamil Biliński, Joan Román (71' Giorgi Merebaszwili).
Widzew: Jakub Wrąbel - Patryk Stępiński, Tomasz Dejewski, Michał Grudniewski (62' Patryk Mucha) - Paweł Zieliński, Dominik Kun, Marek Hanousek, Karol Danielak (83' Paweł Tomczyk), Mateusz Michalski (89' Filip Zawadzki), Fábio Nunes (83' Dani Villa) - Bartosz Guzdek (62' Kacper Karasek).
Żółte kartki: Scalet - Stępiński, Grudniewski.
Czerwona kartka: Stępiński (73', druga żółta)
Sędziował: Łukasz Szczech (Warszawa).
Widzów: 5030

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Znamy przyszłość Roberta Kubicy. WYWIAD

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie