Otwarto najnowocześniejszą oborę na Śląsku Cieszyńskim

Wojciech Trzcionka
W nowoczesnej oborze nie potrzeba tylu pracowników, co przy tradycyjnej hodowli krów.
W nowoczesnej oborze nie potrzeba tylu pracowników, co przy tradycyjnej hodowli krów.
Choć w zimie w środku obiektu jest tylko kilka stopni Celsjusza cieplej niż na zewnątrz, w nowej oborze krowy nie marzną. Obora kurtynowa przeznaczona docelowo dla 200 krów wybudowana została w Kostkowicach w ciągu ...

Choć w zimie w środku obiektu jest tylko kilka stopni Celsjusza cieplej niż na zewnątrz, w nowej oborze krowy nie marzną. Obora kurtynowa przeznaczona docelowo dla 200 krów wybudowana została w Kostkowicach w ciągu pięciu miesięcy. Nie jest pierwszą, ale za to największą tego typu oborą na Śląsku Cieszyńskiem. — Powstała według wzoru amerykańskiego — mówi Karol Węglarzy, prezes Zakładu Doświadczalnego Instytutu Zootechniki w Grodźcu Śląskim, pod który podlega ferma w Kostkowicach.

Obecnie w oborze mieszka 168 krów. Mają same luksusy. Każda sztuka ma swoje stanowisko do leżenia, ale chodzić może po całej oborze.

— Krowy mają zapewniony ruch i jedzą kiedy chcą — przekonuje dojarz Andrzej Juroszek.

Gdy jest zbyt ciepło, w górę podnoszone są kurtyny. Wtedy w środku robi się przewiewnie i chłodno. W zimie, gdy na zewnątrz temperatura jest niska, w oborze jest tylko o pięć stopni cieplej. Krowy mają więc zimny wychów, ale nie cierpią z tego powodu. Mróz im nie przeszkadza.

— Dotychczas krowom budowano betonowe bunkry. Niskie, nieoszklone, w których panowały zaduch i wilgoć. Świat od tego odchodzi. Teraz buduje się obory duże kubaturowo i przewiewne — przekonuje prezes instytutu.

Dzięki temu, że krowy mieszkają w nowoczesnych i wygodnych warunkach, mają większą wydajność. Każda daje od 8 do 9 tys. litrów mleka rocznie. Produkcja towarowa mleka w instytucie wynosi dzięki temu od miliona do półtora miliona litrów rocznie. — I jest to mleko z najwyższej półki. Dzięki odpowiedniemu zaprojektowaniu fermy, w ogóle nie ma styczności z powietrzem — tłumaczy Karol Węglarzy.


Zmodyfikowali świnię
Zakład Doświadczalny Instytutu Zootechniki w Grodźcu Śląskim świętował we wtorek jubileusz 60-lecia. Jest jedną z dwunastu placówek wchodzących w skład Instytutu Zootechniki w Krakowie będącego jednym z największych polskich instytutów naukowo-badawczych podległych Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Gospodaruje na powierzchni 1219 hektarów, produkując pasze dla bydła mlecznego, świń, owiec i ryb, które są głównymi kierunkami działalności gospodarczej zakładu. Na zwierzętach prowadzone są również badania genetyczne, żywieniowe i technologiczne.

W skład 60-letniego zakładu wchodzą gospodarstwa w Grodźcu, Kostkowicach, Roztropicach, Jaworzu, Lipowej oraz w Bielance koło Nowego Targu. Od 11 lat prezesem zakładu, odznaczonego ostatnio godłem „Solidna firma” i zaliczanego do 300 najlepszych gospodarstw rolnych w Polsce, jest Karol Węglarzy. Dotychczas największym osiągnięciem zakładu było wyhodowanie w Kostkowicach transgenicznego knurka, zmodyfikowanego genetycznie pod takim kątem, by można było przeszczepiać narządy ze zmodyfikowanych świń do organizmu człowieka.

– To było trudniejsze niż osiągnięcie klonu, bo osobnik transgeniczny ma zmieniony skład genetyczny i musi się przyjąć w organizmie człowieka – przekonuje Karol Węglarzy.

Tajemnica Marchewki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie