Nie niszczcie skarbów!

Łukasz Klimaniec
Plan rozwoju turystycznego Brennej niszczy jej największe przyrodnicze atrakcje – uważają ekolodzy.
Plan rozwoju turystycznego Brennej niszczy jej największe przyrodnicze atrakcje – uważają ekolodzy.
Ekolodzy nie chcą wyciągów na Kotarzu, co dla lokalnej turystyki byłoby ogromną szansą na rozwój. - Droga, jaką wybudowano na górę, jest nielegalna - twierdzą "zieloni". Sprawę oddali do prokuratury.

Ekolodzy nie chcą wyciągów na Kotarzu, co dla lokalnej turystyki byłoby ogromną szansą na rozwój. - Droga, jaką wybudowano na górę, jest nielegalna - twierdzą "zieloni".
Sprawę oddali do prokuratury.

We wtorek na cieszyńskim Rynku zorganizowali happening, by zwrócić uwagę na to, co ich zdaniem dzieje się w Brennej. - Mieliśmy wiele sygnałów od mieszkańców w tej sprawie. Dlatego przyszliśmy tutaj, by apelować do Starostwa Powiatowego i Lasów Państwowych o podjęcie działań. Nie można niszczyć takich skarbów przyrody! - przekonywał Radosław Ślusarczyk ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. Zdaniem ekologów, podczas tegorocznej zimy wycięto zbyt dużą ilość drzew i wybudowano drogę, która w ich opinii jest za szeroka, bo zamiast 4 metrów ma... 15 metrów szerokości!

To oczywiste, że ta droga to element części narciarskiej, jaka ma powstać. Proszę, tak teraz wygląda przyroda na Kotarzu - mówili ekolodzy, wskazując na zdjęcia zniszczonych miejsc, jakie znalazły się na ogromnym afiszu, który zaprezentowali na Rynku. W poniedziałek złożyli w tej sprawie doniesienie do prokuratury, zarzucając urzędnikom łamanie przepisów ochrony przyrody i brak niezbędnej dokumentacji.

Projekt, przeciwko któremu protestują ekolodzy, zakłada powstanie nowoczesnego ośrodka narciarskiego na Kotarzu. Dzięki budowie systemu wyciągów narciarskich Brenna ma zostać połączona ze Szczyrkiem, a nawet z Bielskiem-Białą. Zgodnie z planami na Kotarzu prócz tras narciarskich miałyby powstać kolejki linowe, schronisko i tor saneczkowy. Ośrodek miałby być magnesem ściągających w Beskidy turystów z Polski i zagranicy. Ktoś kto przyjechałby do Brennej, bez odpinania nart mógłby przedostać się na Skrzyczne do Szczyrku. Tyle że budowa, zdaniem przedstawicieli Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot, pociągnie za sobą straszliwe konsekwencje dla istniejącej tam przyrody. W miejscu, gdzie miałby przebiegać trasy narciarskie rośnie druga co do wielkości jodła w Polsce.

Hala Jaworowa pod szczytem Kotarza uznana została za najcenniejszy przyrodniczo punkt w Brennej. A lasy Kotarza to obszar chroniony jako ważne miejsce bytowania i migracji wilka oraz rzadkich gatunków roślin i zwierząt - podkreślała Iwona Kukowska z Pracowni.

Z taką argumentacją nie zgadza się Augustyn Holeksa, były nadleśniczy i przyrodnik. - Mówienie, że na Kotarzu są watahy wilków, to tak jakby powiedzieć, że żaby żyją na pustyni. Nie wprowadzajcie ludzi w błąd. Ta droga, która powstała, będzie służyć gospodarce leśnej. Na przykład zwózce drzewa - dowodził.

Wtórowała mu Beata Holeksa ze Stowarzyszenia Rozwoju "Integracja" w Brennej. - Ta droga to szlak zrywkowy - przekonywała. - Ubolewamy, że taki dialog nie miał miejsca wcześniej, że Pracownia wychodzi z tymi problemami na ulicę. Jesteśmy jednak gotowi do rozmów i dyskusji - zapewniła Holeksa.

Krzysztof Majeran, zastępca wójta Brennej wyjaśnia, że nie może się ustosunkować do spraw, o których nie ma pojęcia. Nowa ekipa rządzi bowiem w Brennej dopiero od kilku miesięcy.

- Podjęcie uchwały przez gminę w tym zakresie daje zielone światło na tę inwestycję. Gmina byłaby nierozsądna, gdyby hamowała inwestycje na swoim terenie - uważa Majeran. Zastrzega jednak, że do wybudowania kompleksu narciarskiego na Kotarzu jeszcze daleka droga - co najmniej pięć lat. Przyznaje, że każda ze stron ma swoje racje. Ekolodzy, którzy strzegą przyrody muszą być czujni, dlatego ich happening nie zaskoczył władz Brennej.

Inwestorzy, ekolodzy i gmina to taki mały trójpodział władzy. Mamy nadzieję, że te trzy siły będą się na tyle kontrolowały, by nie doprowadzić do sytuacji, że ktoś w przyszłości będzie komuś zarzucał, iż powstała rzecz, która zagraża w jakiś sposób rozwinięciu się turystyki w Brennej mieszkańcom pod względem gospodarki wodnej. Bo taka obawa ze strony ekologów też się pojawia - mówi Majeran.

Ekolodzy zapowiadają, że nie odpuszczą sprawy. Zwłaszcza, że według nich stacja narciarska miałaby powstać na obszarze zagrożonym osuwiskiem. - Opłakane skutki budowy na osuwisko widać na przykładzie skoczni w Malince - mówią.

Tajemnica Marchewki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie