Nasi ratownicy u sąsiadów

Łukasz Gardas
Krzysztof Banot jest świeżo upieczonym ratownikiem. Wie już, ile trzeba się natrudzić, aby nim zostać.
Krzysztof Banot jest świeżo upieczonym ratownikiem. Wie już, ile trzeba się natrudzić, aby nim zostać.
Cieszyńską Sekcję Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, która skupia kilkadziesiąt osób, od nowego roku czeka nowe, duże wyzwanie. Teren na jakim działają obecnie znacząco się poszerzy, ponieważ władze Grupy ...

Cieszyńską Sekcję Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, która skupia kilkadziesiąt osób, od nowego roku czeka nowe, duże wyzwanie. Teren na jakim działają obecnie znacząco się poszerzy, ponieważ władze Grupy Beskidzkiej GOPR zdecydowały się obsługiwać tereny leżące po czeskiej i słowackiej stronie.

Do tej pory dyżurowaliśmy w trzynastu stacjach ratunkowych, rozmieszczonych w rejonie najpopularniejszych kurortów wypoczynkowych całego Śląska Cieszyńskiego. Teraz zachodzi dodatkowo konieczność przejęcia terenów od naszych sąsiadów - tłumaczy Mieczysław Urbaczka, szef cieszyńskiej sekcji GOPR.

Taki krok podyktowany jest brakiem odpowiedniego zabezpieczenia niektórych miejsc za granicą przez słowackie służby ratunkowe. Mowa o punktach, gdzie oprócz Czechów, napotkać można też wielu Polaków. Po wejściu układu z Schengen granice zostały zniesione i ludzie mogą się swobodnie przemieszczać pomiędzy wszystkimi trzema sąsiednimi krajami - Czechami, Słowacją i Polską. Stąd też zapewnienie należytego bezpieczeństwa większej ilości turystów jest tym bardziej potrzebne.

Z powodu powiększenia się obszaru działania cieszyńskich służb należało by przyjąć do zespołu nowych ratowników. Niedawno w szeregi GOPR wstąpiło siedmiu nowych członków, pochodzących z różnych zakątków powiatu cieszyńskiego, począwszy od Koniakowa, a skończywszy na Strumieniu. Jednak potrzeby są znacznie większe.

Wielu mieszkańców jest zaskoczonych tym, że to nasze służby ratunkowe będą nieść pomoc u Czechów. Podkreślają jednak, że jeśli chodzi o ratowanie życia, to nawet nie ma się nad czym zastanawiać.

- Tyle słyszy się o nieodpowiedzialnych turystach, którzy nieprzygotowani i przy zupełnie niesprzyjającej pogodzie decydują się na wyjście na górski szlak, po czym są z nimi kłopoty, bo trzeba ich szukać. Często zdarzało się, że właśnie u sąsiadów. Teraz czuwać nad nimi będą ludzie z odpowiednimi kwalifikacjami - stwierdza Mirosław Żechowski z Wisły.

Aby zostać ratownikiem górskim, trzeba mieć do tego odpowiednie predyspozycje, a następnie przebrnąć jeszcze z pozytywnym wynikiem przez sito testów i sprawdzianów. Przy ocenie każdego kandydata brana jest pod uwagę przydatność osoby w grupie, czyli jej zgranie i opanowanie podczas współpracy z innymi. Ochotnik na ratownika przejść musi jeszcze liczne szkolenia z zakresu udzielania pierwszej pomocy oraz ćwiczenia sprawnościowe.

- Wcale nie jest to wszystko takie łatwe, jak mogłoby się wydawać. Trzeba naprawdę wielu wyrzeczeń, aby zaliczyć wszystkie wymogi. Warto się jednak poświecić i pomagać innym - przekonuje Krzysztof Banot, nowo przyjęty ratownik.

Jego koledzy, którzy też dopiero zaczynają tą specyficzną służbę, również wierzą w swoje możliwości. - Aby móc dobrze wykonywać powierzone obowiązki, należy posiadać dużą praktykę. Dlatego nie od razu zostaje się ratownikiem, tylko najpierw trzeba zaliczyć egzamin wstępny, później ma się dyżury stażowe, a następnie odbywa się służbę kandydacką. Dopiero po tym wszystkim można ubiegać się o przyjęcie do grupy i stać się pełnoprawnym członkiem zespołu - opowiada Marcin Nogal z Ustronia.

W tej chwili wszyscy starający się o przyjęcie do GOPR muszą być przeszkoleni na jak najwyższym poziomie, aby potrafili współdziałać z międzynarodowymi służbami ratowniczymi.

Ryzykowne zajęcie

Decydując się na zostanie ratownikiem GOPR trzeba liczyć się z tym, że w czasie prowadzenia akcji ratunkowych osoby udzielające innym pomocy w wielu sytuacjach same narażone są na niebezpieczeństwo utraty zdrowia, a w niektórych przypadkach nawet i życia. Ratownicy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że być może przyjdzie im się kiedyś otrzeć o śmierć, ale i tak wstępują do tych służb. Dlatego tak ważne jest podnoszenie umiejętności sprawnościowych. Służyć temu mają liczne szkolenia, na jakie już od kilku lat kładziony jest ogromny nacisk. Również w przypadku cieszyńskich goprowców początki nie będą łatwe. Obecnie wszystkich ich czeka bardzo trudny okres, podczas którego będą musieli dokładnie zapoznać się z nowym obszarem, jaki wejdzie w skład działania ich sekcji i na którym przyjdzie im pracować, chroniąc ogromne rzesze piechurów z Polski, Czech i po części także Słowacji.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie