Na sesjach go nie ma, przy kasie jest

Gabriela Lorek
To wolne od maja miejsce radnego - mówi Ewa Jesionek, szefowa Biura Rady Powiatu. Fot. Łukasz Klimaniec
To wolne od maja miejsce radnego - mówi Ewa Jesionek, szefowa Biura Rady Powiatu. Fot. Łukasz Klimaniec
Marek Suchodolski (PiS), jeden z czterech radnych powiatu cieszyńskiego ze Skoczowa, od pięciu miesięcy nie pokazuje się na sesjach. Na obradach Rady Powiatu nie bywa, jednak dietę skrupulatnie pobiera.

Marek Suchodolski (PiS), jeden z czterech radnych powiatu cieszyńskiego ze Skoczowa, od pięciu miesięcy nie pokazuje się na sesjach. Na obradach Rady Powiatu nie bywa, jednak dietę skrupulatnie pobiera. Nie można go odwołać, gdyż takie jest prawo. Jednak przewodniczący rady Jan Sztwiertnia przygotowuje już pismo, w którym zapyta Suchodolskiego czy chce i będzie pełnić mandat, czy też nie.

Znajomi twierdzą, że Suchodolski wyjechał na saksy do Włoch, bo życie go do tego zmusiło. Radny przyznał w rozmowie telefonicznej z kolegą z klubowej ławy, przewodniczącym klubu Prawa i Sprawiedliwości Januszem Królem, że przebywał poza krajem.

Faktem jest, że od maja Suchodolski nie pojawia się na sesjach. Nie uczestniczy również w obradach komisji rewizyjnej i edukacji, których jest członkiem. Radni ze Skoczowa nie ukrywają, że w ten sposób ich głos w Radzie Powiatu jest słabszy. Kiedy na kolejnych posiedzeniach jego krzesło wciąż stało puste, koledzy zaczęli dopytywać: "Co się dzieje z Suchodolskim?". Radni oraz pracownicy biura rady kontaktowali się z nim przed wrześniowym posiedzeniem. Suchodolski zapewniał wówczas, że na sesji będzie. Słowa nie dotrzymał. Nie pojawił się też na następnej, 29 października. Przez cały czas pobierał jednak diety, tylko nieco okrojone za nieobecność na sesjach (w sumie pięciu) i posiedzeniach komisji. Zamiast 1.061 złotych dostawał więc co miesiąc około 800 złotych.

- To pierwszy taki przypadek w naszym powiecie - mówi Jan Sztwiertnia, przewodniczący Rady Powiatu Cieszyńskiego. Dodaje, że Marek Suchodolski deklarował obecność na dwóch ostatnich sesjach, dlatego radni nie podjęli żadnych kroków. - Czekaliśmy. Ale tak dłużej być nie może - mówi.

Zgodnie z ustawą, radnego, który nie został skazany prawomocnym wyrokiem, nie można odwołać z funkcji. Musi sam zrezygnować. Dlatego jeszcze w tym tygodniu do Suchodolskiego zostanie wysłane pismo będące pewnego rodzaju ultimatum: albo adresat chce być radnym i zabierze się do roboty, albo zrzeka się mandatu. Podobny list otrzymają również jego klubowi koledzy z PiS.

W przygotowaniu jest ponadto uchwała określająca wypłatę diety w sytuacji przedłużającej się nieobecności na sesjach. Jeśli radny nie pojawi się na trzech posiedzeniach, jego dieta ma być obcięta. Najprawdopodobniej do złotówki.

Radny Marek Suchodolski prowadzi w Skoczowie biuro doradztwa podatkowego. Telefon jego firmy jest głuchy. We wrześniu i październiku Marek Suchodolski był widywany w rodzinnym mieście. Janusz Król, wiceprzewodniczący Rady Powiatu Cieszyńskiego i szef klubu PiS, rozmawiał z nim telefonicznie przed tygodniem. Suchodolski był wtedy w kraju. - Przedstawiłem mu stanowisko swoje i kolegów z klubu. Teraz musi podjąć decyzję - mówi Król. Przez telefon Suchodolski zapowiedział, że złoży mandat. Król ma nadzieję, że sytuacja zostanie rozwiązana na najbliższej, listopadowej sesji. Jej termin nie został jeszcze ustalony.

Marek Suchodolski ma 50 lat, z wykształcenia jest technikiem elektronikiem. Od 12 lat prowadzi własną firmę doradztwa podatkowego. W 2000 roku założył Stowarzyszenie Pomocy Podatnikom. W czasie czwartej kadencji Sejmu pracował jako doradca z ramienia PiS-u w komisji sejmowej, zajmującej się rozpatrywaniem ustaw związanych z rządowym programem "Przedsiębiorczość-Rozwój-Praca". Był radnym Skoczowa. W 2005 roku startował w wyborach parlamentarnych z listy PiS.

Karna złotówka

Bielscy radni postanowili we wrześniu,%07że osoba, która nie uczestniczy w sesjach Rady Miejskiej, ponieważ siedzi za kratkami, %07otrzyma miesięczną dietę w wysokości%07 symbolicznej złotówki.

Uchwałę taką podjęli%07po tym, jak w pierwszej połowie września funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali bielskiego radnego i biznesmena Jarosława M. Prokuratura zarzuciła mu, że kilka lat temu wręczył łapówkę. Pieniądze miały załatwić łagodniejszy wyrok dla jego ojca, który prowadząc samochód po "kilku głębszych" potrącił śmiertelnie człowieka. Jarosław M. nie przyznaje się do przekazania łapówki. Sąd tymczasowo aresztował go na dwa miesiące.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie