Musiałam brać diety!

Wojciech Trzcionka
Czy moja klientka jest w samorządzie czy nie? — pytał w środę mecenas Czesław Rutkowski. Wojciech Trzcionka
Czy moja klientka jest w samorządzie czy nie? — pytał w środę mecenas Czesław Rutkowski. Wojciech Trzcionka
Prokurator zarzuca cieszyńskiej lekarce, że pobrała prawie 2,5 tys. zł nienależnych jej diet oraz że uniemożliwiała objęcie mandatu Janowi Zorychcie. O sprawie pisaliśmy na łamach DZ.

Prokurator zarzuca cieszyńskiej lekarce, że pobrała prawie 2,5 tys. zł nienależnych jej diet oraz że uniemożliwiała
objęcie mandatu Janowi Zorychcie.

O sprawie pisaliśmy na łamach DZ. Jest ona pokłosiem słynnej ustawy, zgodnie z którą radni nie mogą prowadzić działalności gospodarczej w lokalach należących do gminy, chyba że zrzekną się mandatu.

Jak wynika z akt sprawy, lekarka Halina M.-O. miała do 18 lutego 2003 roku zaprzestać prowadzenia działalności gospodarczej w lokalu należącym do samorządu, ale co najmniej do kwietnia pozostawała wspólnikiem i kierownikiem Cieszyńskiego Ośrodka Patomorfologii Intra, który dzierżawi pomieszczenia od Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej (jego organem założycielskim jest powiat). Według prokuratury lekarka działała w ten sposób na szkodę interesu publicznego, pobierając nienależne jej diety w wysokości 2486 zł. Prokuratura przekonuje też, że Halina M.-O. nie zrezygnowała z fotela w radzie, uniemożliwiając tym samym objęcie mandatu następnemu w kolejce Janowi Zorychcie, byłemu przewodniczącemu Rady Powiatu. Działała więc na jego szkodę, za co grozi do 3 lat więzienia.

Halina M.-O. nie przyznała się do zarzucanych jej czynów. Złożyła pisemne wyjaśnienia, w których zaprzeczyła, jakoby po 18 lutego 2003 roku pozostawała wspólnikiem, kierownikiem lub pełnomocnikiem spółki Intra. W środę na korytarzu Sądu Rejonowego w Cieszynie, w rozmowie z nami podtrzymała wyjaśnienia i stwierdziła, że czuje się niewinna. — Nie było czegoś takiego, że w jednym czasie byłam radną i prowadziłam firmę w budynku powiatu. Mieliśmy umowę z ZZOZ, a nie powiatem — tłumaczyła radna. — A diet nie mogłam nie brać jako radna. Mogę rozdać te pieniądze, ale wziąć je muszę. To pewne kuriozum, ale tak jest.

Podczas rozprawy obrońca Haliny M.-O., Czesław Rutkowski, złożył wniosek o umorzenie postępowania „z powodu braku jakichkolwiek podstaw oskarżenia”. Dowodził, że Jan Zorychta nie może być uważany za poszkodowanego, gdyż nie jest radnym. Domagał się też sprawdzenia czy Halina M.-O. nadal jest radną. — Bo jeżeli jest, to ma prawo pobierać dietę. Gdyby nią nie była i pobierałaby dietę, to wtedy byłoby to pospolite wyłudzenie — przekonywał mecenas.

Na wystąpienie obrońcy zareagował prokurator Rafał Grabia. Doszło do małej kłótni czy radna jest radną i czy mogła pobierać diety. — W tym momencie to jest nieistotne — przekonywał Rafał Grabia. Sąd ostatecznie przyjął jego argumentację i odrzucił wnioski obrońcy oskarżonej.
Radna i mecenas byli niezadowoleni. Ucieszył się za to Zorychta. — Radna M.-O. z mocy prawa przestała być radną. Ja powinienem wejść do rady na jej miejsce, ale ona mi to uniemożliwia. Jestem więc pokrzywdzony i zrobię wszystko, aby w życiu publicznym przestrzegano prawa — tłumaczył nam Zorychta.

Rozprawa została odroczona do 16 marca. Radna, przypomnijmy, normalnie chodzi na sesje i pobiera dietę.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie