Małysz czwarty i pierwszy

(two)
Adam Małysz po raz kolejny pokazał klasę w konkursach Pucharu Świata. Na obiekcie o punkcie konstrukcyjnym K 120 w szwajcarskim Engelbergu nie miał jednak szczęścia do sędziów.

Adam Małysz po raz kolejny pokazał klasę w konkursach Pucharu Świata. Na obiekcie o punkcie konstrukcyjnym K 120 w szwajcarskim Engelbergu nie miał jednak szczęścia do sędziów. Już w piątek o mały włos nie dostałby się na trening, gdyż jeden z nich nie chciał go wpuścić na skocznię, myśląc, że chłopak w żółtej koszulce to przedskoczek. W końcu jednak nieporozumienie zażegnano.

W sobotę było jeszcze gorzej. Niskie, wręcz krzywdzące noty sędziów zepchnęły Małysza poza podium. Po skoku wiślanina na 135,5 m słoweński sędzia przyznał Polakowi najniższą notę (16,5) spośród wszystkich zawodników, którzy awansowali do finałowej trzydziestki. - To była ewidentna pomyłka sędziów - stwierdził Edward Nadarkiewicz, sędzia FIS. - Nota Słoweńca oznaczałaby, że Małysz zupełnie zepsuł drugą próbę. A przecież, mimo że trochę nim rzuciło, ustał skok i wylądował telemarkiem. Za styl można było odjąć mu maksymalnie dwa punkty - po jednym za niespokojny lot i za nie najlepsze lądowanie - mówił Nadarkiewicz. Zły Małysz mógł zrobić tylko jedno: udowodnić w następnym konkursie, że jego styl jest bezkonkurencyjny. Zrobił to w niedzielę pewnie wygrywając (to jego 18 zwycięstwo w karierze). W tym dniu niespodzianką było dopiero 48. miejsce Martina Schmitta (w sobotę 11).

Apoloniusz Tajner, trener kadry polskich skoczków stwierdził po niedzielnym konkursie, że dla niego Adam wygrał oba konkursy w Engelbergu. - W sobotę sędziowie ewidentnie skrzywdzili Adama niskimi notami. To on powinien być zwycięzcą konkursu. Nie mam pojęcia, za co sędziowie odjęli Adamowi tyle punktów. Może za złe - ich zdaniem - lądowanie. Na samym dole była nierówność i na niej Adam się zachwiał, ale to nie był błąd, tylko przypadek. Tej sprawy na pewno nie odpuszczę. Poruszę kwestię sędziowania na następnej odprawie technicznej, która odbędzie się we włoskim Predazzo, gdzie rozgrywane będą kolejne zawody PŚ. W Engelbergu nie mogłem o tym rozmawiać, bo nie było okazji - stwierdził Tajner. - W nocy z soboty na niedzielę Adamowi śniło się prawidłowe, idealne lądowanie. I to, co wyśnił, pokazał na skoczni. To były fantastyczne skoki. Szczególnie ten pierwszy.

Do Polski kadra skoczków wróciła ze Szwajcarii jeszcze w niedzielę wieczorem samolotem sponsora. Poniedziałek i wtorek skoczkowie spędzili w kraju, a w środę wylecieli do Włoch na kolejne zawody PŚ.

Wyniki

Sobota:

1. Stephan Hocke (Niemcy) 280,2 pkt. (134 i 132,5 m),

2. Sven Hannawald (Niemcy) 278,9 (132 i 133,5),

3. Matti Hautamaeki (Finlandia) 278,8 (132 i 134),

4. Adam Małysz 278,7 (133,5 i 135,5),

Niedziela:

1. Adam Małysz 281,7 pkt. (132,5m i 134,5m),

2. Simon Ammann (Szwajcaria) 275,7 (133,5 i 130,5),

3. Martin Koch (Austria) 267,9 (134,0 i 126,5),

Klasyfikacja PŚ po 7 konkursach:

1. Adam Małysz 610 pkt.,

2. Sven Hannawald 309,

3. Stefan Hocke 295

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie