Hazard za korony

Magdalena MiŚka
Żaneta Balonowa z zakładu bukmacherskiego w Czeskim Cieszynie poprawia notowania. Foto: WOJCIECH TRZCIONKA
Żaneta Balonowa z zakładu bukmacherskiego w Czeskim Cieszynie poprawia notowania. Foto: WOJCIECH TRZCIONKA
Prawdziwe oblężenie zakłady sportowe po czeskiej stronie przeżywają w piątkowe popołudnia podczas roku szkolnego. Zaraz po lekcjach młodzi polscy kibice pojawiają się na Rynku w Czeskim Cieszynie.

Prawdziwe oblężenie zakłady sportowe po czeskiej stronie przeżywają w piątkowe popołudnia podczas roku szkolnego. Zaraz po lekcjach młodzi polscy kibice pojawiają się na Rynku w Czeskim Cieszynie. W pobliżu jest kilka punktów zakładów bukmacherskich. We wszystkich są kolejki. Nawet teraz, w gorące lato.
Polaków nigdy nie brakuje. Zwłaszcza młodzież jest zgodna, że obstawianie meczów za Olzą po prostu bardziej się opłaca, a ewentualna wygrana jest większa.

- Teraz przychodzi tu dziennie po 100, 120 osób. Zdecydowana większość z Polski. Lubicie grać, macie to we krwi - uśmiecha się pracownica czeskich zakładów "Fortuna" z ulicy Głównej w Czeskim Cieszynie. - W sportowym hazardzie nie ma granic wiekowych. Są i młodzi, i starsi. Chłopcy z plecakami i eleganccy panowie. Teraz wszyscy grają. Hazard wciąga - dodaje Czeszka.

Dlaczego kibice wolą spacer za Olzę? Czescy bukmacherzy przyznają, że ich kursy są korzystniejsze. Wątpliwości nie mają także pracownicy zakładów sportowych po polskiej stronie. Dokładają jeszcze jeden argument.
- W Czechach inaczej rozwiązano kwestię podatku. Ściąga się go dodatkowo, nie wliczając w stawianą kwotę. Nie ma także tak dużych sum odprowadzanych od wysokich wygranych - tłumaczy Edyta Cymorek, z cieszyńskiego STS-u przy ulicy Głębokiej.

Młodzież doskonale wie, że korzystniej na mecz postawić za granicą. - Wszyscy moi koledzy grają w Czeskim Cieszynie - potwierdza nastolatek przyglądający się wypisanym na tablicy polskim kursom. Stawiać można między innymi na hokej, futbol europejski, ale prawdziwą furorę robi w Czechach... polska liga piłkarska. Zdarza się jednak, że i za Olzą mecze są blokowane.

O obawie, że mecz został kupiony, nie mówi się jednak głośno.
- Czasami kibic odchodzi od okienka, trzymając w ręku pieniądze, jakie chciał postawić. Decyzja o blokadzie któregoś ze spotkań przychodzi z góry, z dnia na dzień. Powody mogą być różne - wyjaśnia Michał Wiekiera, sędzia piłkarski studiujący w Ostrawie. Zna doskonale czeski rynek bukmacherski i jego młodych fanów. - Sporo kibiców ma swój własny system. Prowadzą książeczki, notują wygrane, porażki, nawet ilość kontuzji i formę piłkarzy. Potem oceniają jeszcze, komu bardziej zależy na zwycięstwie i obstawiają mecz - opowiada Wiekiera.

Mówi, że sam nie liczy na duże wygrane. Czasami ważniejsza od pieniędzy jest rozrywka. - Kilka moich koleżanek dla zabawy wybrało się kiedyś do bukmachera. Obstawiały spontanicznie, na chybił trafił, gdy podobała się im nazwa drużyny. Nic nie wygrały, ale jaką miały frajdę! - śmieje się czeski sędzia.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie