Delikatne kocenie

Andrzej Czerny
Gimnazjaliści z III a uważają, że w ich szkole nieformalne chrzciny są bardzo delikatne i nikomu nie sprawiają przykrośc
Gimnazjaliści z III a uważają, że w ich szkole nieformalne chrzciny są bardzo delikatne i nikomu nie sprawiają przykrośc
Dyrekcja Gimnazjum Towarzystwa Ewangelickiego w Cieszynie zapewnia, że przemoc w szkole nie istnieje. Zofia Fober, dyrektorka placówki: - Mamy uczniów, którzy wiedzą po co tu przychodzą.

Dyrekcja Gimnazjum Towarzystwa Ewangelickiego w Cieszynie zapewnia, że przemoc w szkole nie istnieje. Zofia Fober, dyrektorka placówki: - Mamy uczniów, którzy wiedzą po co tu przychodzą. Zdają sobie sprawę z tego, że u nas trzeba się uczyć. Funkcjonuje u nas dość dobrze rozbudowany system wychowawczo-opiekuńczy. Pedagog szkolny prowadzi warsztaty w dziedzinie uzależnień i przemocy.

Zajęcia z pedagogiem są prowadzone w każdej klasie, w zależności od zapotrzebowania, w uzgodnieniu z wychowawcami. Ponadto szkoła organizuje spotkania z policją. Kadra pedagogiczna stara się, żeby uczniowie cały czas byli czymś zajęci. W szkole istnieje również swoisty system kontroli. Kiedy uczeń nie przychodzi do szkoły, rodzice dzwonią i informują o tym. Jeśli w ciągu dwóch dni nikt się ze szkołą nie skontaktuje, wówczas to ktoś z gimnazjum dzwoni do rodziców.

Według gimnazjalistów na terenie szkoły odbywają się nieformalne chrzciny, aczkolwiek w delikatnej i sympatycznej formie.

- Nie ma tu żadnej przemocy. Pierwszoklasiści się nie obrażają. Zdarzył się wprawdzie przypadek, że włożyliśmy młodszego kolegę do kubła na śmieci, ale to był jednorazowy wybryk - opowiadają uczniowie. Gimnazjaliści zdają sobie sprawę, że nauczyciele nie wiedzą o wielu ich wyczynach. - Pani dyrektor nic o tym nie wie ponieważ nie robimy tego w sekretariacie. Zabawiamy się w szkolnej kawiarence lub na podwórku. Czasami zdarza się, że rozkazujemy "pierwszakom" posprzątać podwórko. W końcu musi być jakaś hierarchia. Starsi śmiecą, a młodsi sprzątają. Jeśli nie posprzątają, nie spotkają ich z tego powodu żadne konsekwencje. Jednak jeszcze nikt nam nie odmówił - śmieją się uczniowie ze starszych klas. Zdarza się także, że dla żartu gimnazjaliści zamykają kogoś na podwórku. Wówczas woźny lub bibliotekarka, kiedy tylko usłyszą głośne pukanie do drzwi wypuszczają ofiarę dowcipu - Raz udało nam się zamknąć nawet woźnego - chwalą się uczniowie.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie