Cenne dokumenty wracają z konserwacji do muzeum

Wojciech Trzcionka
Mariusz Makowski pokazuje odnowiony akt nadania tytułu hrabiowskiego Ludwikowi Filipowi Saint Genois, który w 1827 roku wystawił cesarz Franciszek I.
Mariusz Makowski pokazuje odnowiony akt nadania tytułu hrabiowskiego Ludwikowi Filipowi Saint Genois, który w 1827 roku wystawił cesarz Franciszek I.
cieszyn, jaworze Dokumenty rodu Saint Genois d'Anneaucourt, które jeszcze rok temu po powrocie z Austrii były brudne, zagrzybione i pofałdowane teraz wyglądają prawie jak nowe. Wkrótce zobaczymy je na wystawie.

cieszyn, jaworze

Dokumenty rodu Saint Genois d'Anneaucourt, które jeszcze rok temu po powrocie z Austrii były brudne, zagrzybione i pofałdowane teraz wyglądają prawie jak nowe. Wkrótce zobaczymy je na wystawie.

Saint Genois d'Anneaucourt to jeden z najstarszych i najbardziej znanych europejskich rodów. Od 1792 roku, przez ponad sto lat, hrabiowie byli właścicielami Jaworza. Wybudowali tu piękny pałac, utworzyli park i dom zdrojowy dla kuracjuszy. Dzięki nim uzdrowisko przeżyło rozkwit.

W 1906 roku sprzedali jednak Jaworze innej zasłużonej dla Śląska Cieszyńskiego rodzinie Larischów i przenieśli się do pałacu w Baden koło Wiednia. Opuszczając beskidzki kurort, Saint Genois d'Anneaucourt zabrali ze sobą wszystkie rodzinne dokumenty.

Wiek na strychach

Archiwum przez prawie wiek przeleżało na strychach w cynkowanych skrzyniach. Przetrwało dwie wojny i liczne przeprowadzki. Dopiero kilka lat temu zainteresowały się nimi wnuczki ostatniego właściciela Jaworza, mieszkająca obecnie w Wiedniu Diana Voigt i Maria de Pilar Keuschnig z Salzburga.

- Gdy w 1980 roku babcia umarła, zaczęłyśmy porządkować jej rzeczy. To wtedy natrafiłyśmy na skrzynie pełne dokumentów. Początkowo nie przywiązywałyśmy do nich wagi i dopiero cztery lata temu postanowiłyśmy dokładnie przyjrzeć się dokumentom. Okazało się, że to archiwum naszej rodziny za okres 500 lat! Uznałyśmy, że ktoś musi się nim zaopiekować, zakonserwować stare pergaminy i zbadać je pod względem historycznym. Tak się złożyło, że odebrałyśmy telefon od Jadwigi Roik z Jaworza, że poszukuje dokumentów o historii Jaworza, więc uznałyśmy, że dobrze by było, gdyby skrzynie wróciły tam, gdzie mieszkali i pochowani zostali nasi przodkowie - opowiadają Austriaczki.

Benedyktyńska praca

Dokumenty przyjechały do Cieszyna w sierpniu ubiegłego roku. Diana Voigt i Maria de Pilar Keuschnig po raz pierwszy w życiu odwiedziły dawną rodzinną posiadłość w Jaworzu, a potem przekazały archiwum w depozyt do Muzeum Śląska Cieszyńskiego.

Archiwum jest przebogate. Najstarsze dokumenty są z XII wieku. Na wielu widnieją pieczęcie i podpisy cesarzy. Jest wśród nich pergamin wydany przez cieszyńską księżną, są dokumenty prywatne, listy, rozliczenia, spisy majątków w Kocobędzu, Bażanowicach, Lesznej i Jaworzu. Kolekcjonerzy zapłaciliby za nie krocie.

Od roku dokumenty są inwentaryzowane w cieszyńskim muzeum i odnawiane w prywatnej pracowni. Pierwsze właśnie wróciły z konserwacji. To pięć pergaminów, które były w najgorszym stanie: brudne, zagrzybione i pofałdowane. Zaopiekowały się nimi konserwatorki na co dzień zajmujące się naprawą starych dokumentów. Pracy miały co niemiara. Z dokumentów sypał się atrament, więc trzeba było zabezpieczać literkę po literce. Papier był pofałdowany i należało go uelastycznić, a potem odkwasić.

Najcenniejszy wśród odrestaurowanych archiwaliów jest dokument z 1628 roku z piękną czerwoną pieczęcią wystawiony przez kancelarię Elżbiety Lukrecji, ostatniej księżnej cieszyńskiej z linii Piastów, z jej osobistym autografem. Księżna nadawała nim ziemię w Bażanowicach Maksymilianowi Pröcklowi.

Pięknie prezentuje się też pergamin z 1639 roku z podpisem cesarza Ferdynanda III. To akt nadania tytułu cesarskiego radcy Maksymilianowi Pröcklowi. Najbardziej okazały jest jednak akt nadania tytułu hrabiowskiego baronowi Ludwikowi Filipowi Saint Genois, który w 1827 roku wystawił cesarz Franciszek I. Dokument z pięknym herbem pakowany jest w aksamit podklejany jedwabiem. Całość chowana jest do wielkiej puszki z ocynkowanej blachy.

Drzwi otwarte do kredytów

- Dokument ten miał wielką wagę nie tylko dla samego Ludwika Filipa ale też Jaworza, gdyż wynosił rodzinę w strukturze monarchii do samej śmietanki towarzyskiej oraz otwierał drzwi do banków i kredytów - mówi Mariusz Makowski, historyk Muzeum Śląska Cieszyńskiego, który opiekuje się zabytkowymi dokumentami.

Kolejne pergaminy już są w pracowni konserwatorskiej. Ich odnawianie współfinansuje gmina Jaworze. Te, które już wróciły do muzeum będzie można pod koniec roku oglądać na wystawie.

Sztuczna inteligencja “nie radzi” sobie z hejtem?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie