Biznes u naszych sąsiadów

Łukasz Gardas
Po drugiej stroni Olzy przedsiębiorcy mają łatwiejsze życie. Nie muszą zmagać się z biurokracją i skomplikowanymi procedurami.
Po drugiej stroni Olzy przedsiębiorcy mają łatwiejsze życie. Nie muszą zmagać się z biurokracją i skomplikowanymi procedurami.
Coraz więcej Polaków decyduje się na założenie własnej działalności gospodarczej. Wśród mieszkańców Śląska Cieszyńskiego, choć nie tylko, pojawiła się tendencja do otwierania firm, ale niekoniecznie w Polsce, lecz u ...

Coraz więcej Polaków decyduje się na założenie własnej działalności gospodarczej. Wśród mieszkańców Śląska Cieszyńskiego, choć nie tylko, pojawiła się tendencja do otwierania firm, ale niekoniecznie w Polsce, lecz u naszych południowych sąsiadów - Czechów.

Mój znajomy prowadzi od niedawna w Czeskim Cieszynie własny punkt gastronomiczny. Zachęcił mnie, żebym zastanowiła się nad tym czy również nie chciałabym spróbować swoich sił w jakiejś branży, którą mogłabym uruchomić w Czechach. Uznałam, że wcale nie jest to taki głupi pomysł. Tam nie trzeba tak jak u nas przebijać się przez gąszcz dziwnych przepisów, składać stosu dokumentów i odwiedzać mnóstwa urzędów, by prowadzić działalność gospodarczą. Tam cała procedura jest dużo mniej skomplikowana niż w Polsce - opowiada Julita Mikruta, mieszkanka Skoczowa, która zamierza uruchomić u sąsiadów hurtownię odzieżową.

Dorota Havlikova z Urzędu Miasta po drugiej stronie Olzy podkreśla, że w Czechach przepisy są bardziej przyjazne dla potencjalnych inwestorów, a założenie biznesu jest szybsze i przede wszystkim tańsze niż w Polsce.

- Nasze akty prawne są dobrze sformułowane i dodatkowo łatwo dostępne, bo można je znaleźć na stronach internetowych konsulatu generalnego w Ostrawie. Ponadto nie trzeba biegać po urzędach, tak jak odbywa się to podobno w Polsce, co zniechęca z kolei naszych przedsiębiorców do lokowania na waszym terenie firm i ich przedstawicielstw - mówi Dorota Havlikova.

Ci, którzy przenieśli się na czeski rynek ze swoją działalnością, nie żałują decyzji. - To był strzał w dziesiątkę, bo mimo że nie jestem w swoim kraju, to i tak kupuje u mnie bardzo dużo Polaków, a opłaty miesięczne i rozliczenia są tutaj dużo łatwiejsze - twierdzi Bogdan Łajczak, właściciel kilku terenowych stosik z warzywami i owocami.

Przedsiębiorcy wskazują jeszcze na jeden ważny aspekt. - Gdy jeszcze dwa lata temu prowadziłem całkowicie inny biznes na terenie Bielska-Białej, wówczas musiałem kilka dni w miesiącu stać w olbrzymich kolejkach, między innymi w Urzędzie Skarbowym. Do tego często wzywany byłem przez wydział gospodarczy magistratu, bo mieli taki bałagan w papierach, że cięgle coś się nie zgadzało. Tutaj takie problemy nie występują, to jest wręcz nawet niespotykane, żeby do takiej sytuacji mogło dojść - dodaje Bogdan Łajczak.

Choć dla niektórych może być to pewnym zaskoczeniem, to nawet działania prowadzone przez nasz rząd także skupiają się na zapoznawaniu obywateli z możliwościami podjęcia pracy za granicą oraz zaznajomienia ich z zasadami otwierania interesu poza granicami naszego kraju. Zajmuje się tym Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, które do edukacji Polaków angażuje Wojewódzkie Urzędy Pracy, a te współpracują z natomiast z Powiatowymi Urzędami Pracy. Pieniądze na tego typu działania pochodzą z funduszy unijnych, a dokładnie z Europejskiego Funduszu Społecznego.

Jednym z ciekawszych projektów, którego realizację właśnie zakończono, był projekt noszący nazwę "Praca po sąsiedzku". Polegał on na współpracy transgranicznej pośredniaków z Polski i Słowacji. W jego ramach promowano różne formy zatrudnienia, przedsiębiorczości oraz rozwoju rynku po obu stronach granicy.

Nasi pracownicy, którzy uczestniczyli w stażach odbywających się u partnerów, nabyli bardzo dużo doświadczenia, które może się im w tej chwili przydać w kontaktach z interesantami, chętnymi na podjęcie pracy w tym kraju lub uruchomieniem tam własnej działalności gospodarczej - tłumaczy Anna Stefaniak-Bacza, dyrektor cieszyńskiego Powiatowego Urzędu Pracy.

Ciekawe działania w ramach Euresu

W grudniu ubiegłego roku Wojewódzki Urząd Pracy w Katowicach oraz jednostki powiatowe z Podbeskidzia podpisały ze Słowakami oraz Czechami umowę o zacieśnieniu współpracy w zakresie częstszego niż do tej pory przesyłu między sobą wszystkich interesujących ofert pracy dotyczących tych trzech krajów. Projekt nosi nazwę "Eures Transgraniczny" i jest to dopiero druga tego rodzaju inicjatywa w naszym kraju. Pomysłodawcy mają nadzieję, że nowa formuła się sprawdzi i rynek pracy na pograniczu będzie się prężnie rozwijał. Projekt ma bowiem pomagać mieszkańcom w znalezieniu atrakcyjnej oferty zatrudnienia.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie