Wybierz region

Wybierz miasto

    Koniec dzielnicy

    Autor: Wojciech Trzcionka

    2005-06-24, Aktualizacja: 2005-06-23 16:26 źródło: Dziennik Zachodni

    Spór o jedyną dzielnicę w mieście – Boguszowice, rozgorzał na nowo. Wiele wskazuje na to, że radni zlikwidują ją... po raz drugi. Chcą nas rozbić, zlikwidować Radę Dzielnicy.

    Spór o jedyną dzielnicę w mieście – Boguszowice, rozgorzał na nowo. Wiele wskazuje na to, że radni zlikwidują ją... po raz drugi.

    Chcą nas rozbić, zlikwidować Radę Dzielnicy. Z pojedynczymi osobami będzie sobie łatwiej poradzić — przeczuwa Antoni Kabiesz, radny z Boguszowic i przewodniczący tamtejszej Rady Dzielnicy. — Nie mamy niecnych zamiarów — odpowiada mu burmistrz Bogdan Ficek.


    Obiecanki cacanki

    Boguszowice były kiedyś wioską zamieszkałą przez około tysiąc osób. W 1993 roku Rada Miejska, na wniosek mieszkańców, utworzyła dzielnicę Boguszowice. W Ochotniczej Straży Pożarnej utworzono biuro Rady Dzielnicy, która pomagała mieszkańcom w rozwiązywaniu problemów, walczyła w ich imieniu sprzeciwiając się budowie spalarni odpadów. Ludzie uznali, że wysypisko śmieci i oczyszczalnia ścieków już im wystarczą.

    — Przeżyliśmy już chyba wszystko. Jeszcze tylko krematorium u nas nie było — piekli się Antoni Kabiesz. — Pobudowano u nas wszystko co najgorsze, a w zamian nie dostaliśmy nic. Jan Olbrycht przez 6 lat obiecywał nam chodnik do Marklowic, a na oświetlenie ulicy Majowej czekamy 16 lat (Majowa to droga powiatowa i miasto nie mogło na niej inwestować, ale zmieniły się przepisy i w przyszłym roku władze najprawdopodobniej zaplanują pieniądze na oświetlenie —przyp. red.).


    Inni sobie radzą

    W związku ze zmianą przepisów, w październiku 2003 roku radni uchwalili nowy statut miasta. Dwa miesiące później wojewoda uchylił decyzję radnych uznając, że w statucie nie określono kompetencji dzielnicy Boguszowice. I tu zaczęły się schody.

    Okazało się, że Rada Dzielnicy nie może już działać społecznie. Radni muszą pobierać diety, powinien powstać urząd, w którym zatrudniony będzie personel. Dzielnica musi mieć też budżet. — Z naszej symulacji wynika, że utrzymanie Urzędu Dzielnicy kosztowałoby rocznie 80 tys. zł. Nie licząc kosztów, które musielibyśmy ponieść w związku z utworzeniem nowego urzędu — wyjaśnia Wojciech Brachaczek, przewodniczący Rady Miejskiej.

    Władze miasta przekonywały, że inne części Cieszyna jakoś radzą sobie bez rad dzielnic, a swoje problemy rozwiązują za pośrednictwem radnych. Ogłoszono minireferendum w Boguszowicach. Choć 72 proc. mieszkańców opowiedziało się zatrzymaniem dzielnicy (ich opinia nie była wiążąca dla Rady Miejskiej), 27 maja ubiegłego roku rajcy znieśli dzielnicę. Uznali, że jej utrzymanie byłoby zbyt kosztowne.
    Za likwidacją dzielnicy opowiedziało się 14 rajców, trzech wstrzymało się od głosu, a czterech było przeciw.
    Mieszkańcom Boguszowic radni zaproponowali, żeby w miejsce Rady Dzielnicy założyli stowarzyszenie, które będzie doradzało burmistrzowi i broniło interesów byłej dzielnicy.


    Likwidacja odłożona

    Już kilka miesięcy po decyzji radnych okazało się jednak, że dzielnica nie zostanie zlikwidowana. Uratował ją wojewoda śląski Lechosław Jarzębski. Ten sam, który pouczył miasto, że aby Rada Dzielnicy dalej mogła pracować, musi mieć własny lokal i zatrudniać administrację. Wojewoda uzasadniał, że likwidacja była bezprawna, bo... w statucie nie ma zapisu o likwidacji dzielnicy.

    Sąd Administracyjny w Gliwicach podzielił zdanie wojewody, więc radnym nie pozostało nic innego jak zmienić statut. 24 lutego tego roku wprowadzono do niego zapis o procedurze powoływania i likwidowania dzielnicy. 19 maja statut wszedł w życie, 2 czerwca radni podjęli decyzję o przeprowadzeniu ponownych konsultacji w sprawie istnienia Boguszowic. — Co to oznacza? Radni skłaniają się do likwidacji jedynej cieszyńskiej dzielnicy — wyjaśnia Wojciech Brachaczek.


    Dobry radny wystarczy

    Do Ratusza wpłynęły protesty. Deklarację o pozostawieniu Boguszowic podpisały 294 osoby. W ubiegłym tygodniu w Domu Strażaka w Boguszowicach odbyło się spotkanie poświęcone przyszłości dzielnicy. Zjawiło się około 30 osób. Mieszkańcy — w większości — byli za utrzymaniem obecnego stanu. Władze przekonywały, że zmiany są konieczne, bo wymusza to na nich prawo.

    — Ludzie domagają się dzielnicy, bo dzięki niej mają się lepiej — wyjaśniał Kabiesz.

    — Nie chcemy, żeby powstał u nas drugi urząd. Nadal chcemy działać społecznie. Współpraca z miastem układała się dobrze. Czy w demokracji wszystko musi się obracać wokół kasy? — denerwował się Henryk Cieślar, mieszkaniec Boguszowic. Ale były też głosy mieszkańców przeciw dzielnicy.

    — Najważniejsze, żebyśmy mieli dobrych radnych, którzy będą naszymi łącznikami z Ratuszem. Nie potrzebujemy do tego kosztownej dzielnicy — przekonywał Piotr Tomica.

    Brachaczek nawoływał do kompromisu: — Nie stoimy po dwóch stronach barykady. Proponujemy zrezygnować z dzielnicy i założyć stowarzyszenie, które będzie współpracowało z władzami miasta tak dobrze, jak dzisiejsza Rada Dzielnicy.
    Kolejny krok należy do komisji statutowej Rady Miejskiej, która ma wypracować stanowisko w sprawie być albo nie być dzielnicy Boguszowice. Mieszkańcy nie mają wątpliwości jaka będzie jej decyzja.





    Nic nie knujemy

    Bogdan Ficek, burmistrz


    Problem leży w kompetencjach Rady Dzielnicy. Możemy utworzyć dzielnicę, ale gdy zaczniemy dzielić pieniądze proporcjonalnie do liczby mieszkańców, może się okazać, że Boguszowice dostaną mniej niż teraz, a zyskają inne części Cieszyna. W Boguszowicach musiałby powstać urząd,
    który powinien mieć m.in. dyplomowanego księgowego. Urząd musiałby zdecydować, czy chce sam utrzymywać drogi, kanalizację. Nie knujemy, co nam się zarzuca, żeby rozwiązać Radę Dzielnicy.
    Nic z tych rzeczy.

    Sonda

    Czy uważasz, że właściciele i administratorzy budynków, ktorzy nie odśnieżaja chodników wzdłuż swoich posesji powinni płacić wysokie kary?

    • Zdecydowanie tak (69%)
    • Nie, chodniki to nie ich problem (23%)
    • Nie mam na ten temat zdania (7%)